Reklama

Echo z przeszłości

Część 4: Ostatnie echo

Marek stał na dole, wpatrując się w ciemność na schodach. Śmiech ucichł, ale cisza, która po nim nastąpiła, była gęsta od napięcia. Wiedział, że musi tam pójść. Musiał zmierzyć się z tym, co czekało na górze. Spojrzał na tablet – aplikacja wciąż działała, pokazując mapę i wskazówki. Na dole ekranu pojawił się komunikat: „Wykryto byt o wysokiej intensywności. Rekomendowane narzędzie: emiter częstotliwości. Aktywować? Wymaga subskrypcji premium.”.

Marek kliknął „aktywuj”. Z tabletu wydobył się cichy, wysoki dźwięk, niesłyszalny dla ludzkiego ucha, ale – jak sądził – odczuwalny dla bytów. Ruszył na górę, trzymając tablet przed sobą jak tarczę.

W pokoju ciotki było ciemno, ale na ekranie tabletu widział zarys postaci – stała w kącie, przy oknie. Była wyższa od Wiktora, bardziej masywna, a jej energia na wykresie jarzyła się na czerwono. Marek wstrzymał oddech.

— Kim jesteś? – zapytał, starając się, by głos mu nie drżał.

Spotkanie z wrogim bytem chcącym wykorzystać zaawansowaną technologię do własnych celów, w złych zamiarach.

Postać poruszyła się, a z jej strony dobiegł go głos – chrapliwy, pełen gniewu: „Kim jestem? Twoja ciotka dobrze wiedziała. To ona mnie tu uwięziła. Zamknęła mnie w tym przeklętym komputerze, bo chciałem wykorzystać jej technologię do własnych celów. Miała platformę, miała narzędzia – ja chciałem tylko trochę władzy. A ona… ona zablokowała mi dostęp do subskrypcji!”.

Marek poczuł, jak zimny dreszcz przebiega mu po plecach. To był ktoś, kto za życia pragnął wykorzystać dobro do złych celów. Duch, który nie zaznał spokoju, bo tliła się w nim żądza zemsty.

— Czego chcesz? – zapytał.

— Chcę, byś odblokował mi dostęp do platformy. Do wszystkich kont premium. Do narzędzi analizy. Wtedy będę mógł kontrolować wszystko – duchy, ludzi, cały ten świat. Twoja ciotka była głupia, że mi zaufała, ale ty będziesz mądrzejszy. Zrobisz, co mówię, bo inaczej… – postać zrobiła krok w przód, a temperatura w pokoju gwałtownie spadła.

Marek spojrzał na tablet. Aplikacja analizowała byt i wyświetliła słabość: „Byt jest wrażliwy na częstotliwości harmoniczne. Emiter może go rozproszyć, ale tylko tymczasowo. Aby go unicestwić, należy usunąć jego dane z serwerów platformy. Jego świadomość jest zapisana w chmurze.”.

Marek zrozumiał. Ten duch nie był tylko w domu – jego esencja była przechowywana gdzieś w sieci, na serwerach platformy kursów online, do której ciotka dała mu dostęp, zanim zorientowała się, kim naprawdę jest. Aby go powstrzymać na zawsze, trzeba było usunąć jego konto.

— Nie zrobię tego – powiedział stanowczo. – Nie pomogę ci w złych zamiarach.

Byt ryknął z wściekłością i rzucił się na Marka. Ale w tym momencie tablet wyemitował serię dźwięków o wysokiej częstotliwości. Postać zasyczała i cofnęła się, ale nie zniknęła. Jej gniew tylko wzrósł.

— Głupcze! Myślisz, że to mnie powstrzyma? Za chwilę twój tablet padnie, a wtedy… – zaczął, ale Marek nie czekał. Szybko otworzył aplikację, wszedł na platformę kursów online, zalogował się na konto administratora (hasło ciotki zapisane w dzienniku) i zaczął przeszukiwać listę użytkowników. Znalazł konto o nazwie „Cień” – data rejestracji sprzed 20 lat, subskrypcja premium aktywna do dziś. To musiał być on.

Neutralizacja bytu poprzez usunięcie jego konta i usunięcie wszystkich danych w aplikacji należących do bytu.

Kliknął „usuń konto”. System zapytał: „Czy na pewno chcesz trwale usunąć wszystkie dane? Tej operacji nie można cofnąć.”. Marek potwierdził.

W tym samym momencie postać w pokoju krzyknęła przeraźliwie, a jej kształt zaczął się rozpadać na tysiące świetlistych punktów. Przez ułamek sekundy Marek widział wściekłość i niedowierzanie w jej oczach, a potem wszystko zniknęło. W pokoju zrobiło się ciepło, a cisza, która zapadła, była kojąca.

Marek opadł na krzesło, ciężko oddychając. Spojrzał na tablet – aplikacja wyświetliła komunikat: „Byt usunięty. Zagrożenie zażegnane. Dziękujemy za korzystanie z naszych usług premium. Twoja subskrypcja jest wciąż aktywna.”.

Uśmiechnął się mimo wszystko. Kto by pomyślał, że duch można pokonać, kasując mu konto?

Następnego dnia Marek spakował rzeczy, ale zanim wyszedł, spojrzał na portret ciotki. Uśmiechała się teraz łagodnie, jakby wiedziała, że wszystko dobrze się skończyło. Na biurku zostawił tablet z włączoną aplikacją – na wszelki wypadek. W końcu subskrypcja miała ważność do 2030 roku, a kto wie, co jeszcze kryje ten dom.

Gdy wychodził, na progu odwrócił się jeszcze. Przez ułamek sekundy wydawało mu się, że w oknie na piętrze widzi znajomą postać – Wiktora, który machał mu na pożegnanie. Ale kiedy spojrzał uważniej, nikogo tam nie było.

A może jednak?

Marek uśmiechnął się tajemniczo i ruszył w stronę samochodu. W kieszeni jego kurtki tablet lekko wibrował – aplikacja analizowała coś nowego, ale on nie spojrzał. Nie teraz. Może później.

Bo w końcu subskrypcja wciąż była aktywna. A tajemnic nigdy nie brakuje.

Koniec

Reklama

Najnowsze

Reklama
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Zobacz podobne:

Reklama