Reklama

Dom który ma swoje tajemnice

CZĘŚĆ V: ODBICIE

Maja piła herbatę małymi łykami, a ja patrzyłem na jej dłonie. Drobne, dziecięce, z brudem pod paznokciami – takim zwyczajnym, jakby godzinę wcześniej bawiła się w piaskownicy. Tylko że w tej wsi nie było piaskownicy. Był tylko las, dom i ta cholerna piwnica.

– Opowiesz mi? – zapytałem. – O 1942?

Odstawiła kubek. Przez moment jej twarz straciła dziecięcą miękkość, jakby nałożyła na nią maskę dorosłej kobiety.

– Mama poznała tatę w 1941. Był prawnikiem z miasta, przyjechał załatwiać jakieś spory majątkowe po wojnie. Dziadkowie nie chcieli go znać, bo był Niemcem. Ale mama się zakochała. Mówiła, że on jeden traktował ją jak człowieka, nie jak ziemię pod butami.

– I wzięli ślub?

– Potajemnie. W tej sukni, którą widziałeś. Szyła ją sama z obrusów i firanek. Nie miała białej, tylko kremową, ale w nocy przy świecach wyglądała jak śnieg.

Spojrzała w okno.

– Niemiec, Polka, rok 1942. Możesz sobie wyobrazić, jak to wyglądało. Sąsiedzi przestali mówić „dzień dobry”. Twoja babcia, wtedy młoda, powiedziała mamie, że hańbi rodzinę. A potem on zniknął.

– Zniknął?

– Aresztowali go. Nie Niemcy – nasi. Partyzanci. Powiesili w lesie za kolaborację, choć on nikogo nie wydał. Po prostu był Niemcem, który chciał żyć po swojemu.

Maja mówiła spokojnie, bez emocji, jakby czytała dokumenty prawne w jakiejś kancelarii. Ale jej oczy były mokre.

– Mama oszalała z rozpaczy. Chciała go odzyskać, choćby zza grobu. Ktoś jej powiedział o starych siłach, o tym, że można wezwać duszę z powrotem, jeśli się podpisze odpowiednią umowę. Poszła do piwnicy, bo tam podobno granica jest najcieńsza. Wezwała to. I ono przyszło.

– To – powtórzyłem. – To, co widziałem.

– Nie przyszło samo. Przyniosło warunki. Mama miała mu oddać dom na zawsze, a w zamian ono miało sprowadzić tatę z powrotem. Podpisała krwią na kawałku ziemi. To była umowa cywilna – tyle że nie z człowiekiem.

– I co? Przyszło?

– Przyszło. Tyle że to nie był tata. To było coś, co udawało tatę. Przychodziło nocą, siadało na łóżku, mówiło jego głosem. Ale po trzech dniach mama zrozumiała. To nie on. To tylko egzekucja umowy – rzecz, która spełnia literę, ale nie ducha. Ona chciała miłości, a dostała marionetkę.

Wzdrygnąłem się.

– Dlaczego więc została w piwnicy?

– Bo chciała to odwołać. Poszła negocjować, ale ono jej nie wypuściło. Trzymało ją jako gwarancję, a samo czekało na kogoś z krwi, kto wejdzie i przejmie dług. Twoja babcia wiedziała. Dlatego zamknęła piwnicę, dlatego pilnowała, żeby nikt nie schodził. Myślała, że jeśli odetnie dostęp, to umowa wygaśnie. Ale one nie działają jak ludzkie regulacje prawne. Dla nich czas nie istnieje.

Maja umilkła. W kuchni zrobiło się chłodniej, choć piec był ciepły.

– Skąd to wszystko wiesz? – zapytałem cicho. – Miałaś wtedy pięć lat.

Spojrzała na mnie.

– Ono mi opowiadało. Przez te wszystkie lata, gdy siedziałam w tym drugim miejscu. Mówiło, żebym nie zapomniała, bo jak zapomnę, to stanę się taka jak inne dzieci, które przychodziły.

– Inne dzieci?

Machnęła ręką.

– Nie liczyłam. Kilkoro. Wszystkie wchodziły do piwnicy przez lata. Sąsiedzi, znajomi, raz jakaś turystka. Ono je brało, jeśli dotknęły ziemi. A potem puszczało, ale nie do końca.

– Co to znaczy?

Tajemnicza postać za oknem.
Czekająca aż zostanie wpuszczona do środka

Maja wstała od stołu. Podeszła do okna, dotknęła szyby. Za szybą stał ktoś.

Kobieta. Młoda, może trzydziestoletnia, w kraciastej koszuli i dżinsach. Patrzyła wprost na mnie.

– Kim ona jest? – zapytałem.

– Nikim – odparła Maja. – Byłą sąsiadką. Zaginęła w 1999. Myśleli, że uciekła z kochankiem. A ona tylko dotknęła ziemi, podpisała cyrograf i teraz stoi pod oknami, czekając, aż ktoś ją wpuści do środka.

Kobieta uśmiechnęła się. Przyłożyła dłoń do szyby. Na szybie został odcisk – nie pary, tylko czegoś czarnego, smolistego.

– One wszystkie czekają – powiedziała Maja. – Na ciebie. Bo ty spłaciłeś dług mamy, ale to nie znaczy, że one są wolne. Dług przechodzi na nowego właściciela, chyba że…

– Że co?

Spojrzała na mnie poważnie.

– Że udowodnisz przed nim, że umowa była nieważna od początku. Że wezwałeś kancelarię, ale nie tę ludzką. Że wniesiesz spór sądowy w jego świecie.

– Jak mam to zrobić?

– Musisz zejść do piwnicy. Sam. I powiedzieć mu wprost: to nie była dobrowolna umowa. Moja mama działała pod przymusem emocjonalnym, w stanie obniżonej poczytalności. To unieważnia roszczenia majątkowe. To jak windykacja długu wobec osoby niepoczytalnej – sądy to unieważniają.

Spojrzałem na nią.

– Skąd ty to wszystko wiesz? Mówiłaś, że masz pięć lat.

Maja nie odpowiedziała.

Tylko uśmiechnęła się tym samym uśmiechem, który przed chwilą widziałem w odbiciu łyżeczki.

A potem drzwi do piwnicy otworzyły się same. I schody zapłonęły światłem, które nie było ani z tego świata, ani z żadnego innego.

– Idziesz? – zapytała Maja.

Stała w progu. Za nią, na schodach, czekały cienie. Dużo cieni.

Kobieta w kraciastej koszuli weszła do kuchni. Przeszła przez zamknięte drzwi, jakby były z mgły. Stanęła obok mnie. Była zimna. Nie, nie zimna – po prostu nie było przy niej temperatury, jakby stała w innym wymiarze.

– Pomożesz nam? – szepnęła.

Jej głos brzmiał jak szum liści.

Spojrzałem na Maję. Na jej dziecięce rysy, na brud pod paznokciami, na oczy zbyt mądre jak na dziecko.

– Kim ty naprawdę jesteś? – zapytałem.

Uśmiechnęła się szerzej. I powiedziała coś, od czego krew zamarła mi w żyłach:

– Jestem egzekutorem umowy, Kubo. Twoja cioteczna siostra umarła w 1943. Nie przeżyła wojny. A ja tylko pożyczyłam jej twarz, żeby cię sprawdzić. I zdałeś egzamin.

– Więc ty też jesteś… tym?

Pokręciła głową.

– Ja jestem czymś innym. Jestem regulacją. Przepisem, który pilnuje, żeby umowy były sprawiedliwe. On złamał warunki, więżąc Helenę. Więc teraz ja stoję po twojej stronie. Ale musisz zejść i powiedzieć mu to w twarz. Inaczej on weźmie was wszystkich.

W kuchni zrobiło się ciemno, choć słońce stało w zenicie.

Kobieta w kraciastej koszuli dotknęła mojej dłoni.

– Nie bój się – szepnęła. – Jesteśmy z tobą.

Wszystkie cienie skinęły głowami.

A ja zszedłem do piwnicy.

Reklama

Najnowsze

Reklama
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Zobacz podobne:

Reklama